|
Fajne dowcipy, O Bacy, O Jasiu, O Teściowej - strona 2 poprzednie<< >>następneHrabia i Hrabina spędzają noc poślubną. Nad ranem zniesmaczony Hrabia zacina się w palec i skrapia prześcieradło ze słowy: - Niech chociaż pozory będą... Hrabina równie zniesmaczona wysmarkała się w prześcieradło i powiedziała: - Masz rację, Hrabio.
- Dzień dobry, klaso. Nazywam się Wojciech Kowalski - przedstawia się uczniom nowy nauczyciel. - A wy? - A my nie! - chórem odpowiada cała klasa.
W sklepie myśliwskim sprzedawca pyta Fąfarową: - Po co pani śrut? Przecież pani nie poluje. - Wepchnę go do cielęciny, a jak jeszcze posypię ją przyprawą do dziczyzny, to goście uwierzą, że mój maż w końcu coś upolował!
Ksiądz spowiada gaździne: - A nie spaliście gaździno z obcym chłopem? - A bo to, proszę ksiendza, obcy chłop da pospać?
II-ga wojna światowa. Ruszyła radziecka ofensywa. W okopie siedzi Tawariszcz Pałkawnik i patrzy przez lornetkę na pole bitwy. Po chwili bierze radiostację i mówi: - Pierwyj tank. Atak! Z lasu wyjeżdża czołg i strzela w Niemców. Tawariszcz Pałkawnik spojrzał przez lornetkę i znów: - Wtaroj tank. Atak! Z lasu wyjechał drugi czołg i wali ogniem w Niemców. Tawariszcz Pałkawnik popatrzył przez lornetkę i mówi: - Trietij tank. Atak! Nic... Cisza... więc powtarza: - Trietij!!!!!!! Atak!!!!!! Znowu nic. Wsiada więc w gazika i jedzie do lasu. Wjeżdża na polanę i widzi stojący trzeci czołg. Wdrapuje się na wieżyczkę, otwiera właz i widzi Saszkę siedzącego i wpatrującego sie w swój hełmofon. - Saszka szto ty?! - Tawariszcz Pałkawnik nie możet być. Czapka gawarit!
- Kto jest najlepszym matematykiem na świecie? - Kobieta: dodaje sobie urody, odejmuje lat, mnoży dzieci i dzieli łoże.
Pacjentowi zdawało się, że pod jego łóżkiem siedzą potwory. Po wielu seansach niezadowolony z braku poprawy zrezygnował ze swojego terapeuty. Po pewnym czasie spotykają się na ulicy: - Nawet pan nie wie, jak świetnie się czuję. Poszedłem do innego lekarza i on mnie wyleczył w ciągu jednej sesji. - A jak on to zrobił? - Kazał mi obciąć nogi od łóżka.
Przy konfesjonale klęczy młody chłopak: - Proszę księdza, współżyłem cieleśnie z kobietą bez ślubu. - Ile razy? - pyta się ksiądz. - Ja tu przyszedłem się wyspowiadać, a nie chwalić!
- Czy ty naprawdę wierzysz, że kominiarz przynosi szczęście? - Tak, odkąd odeszła z nim moja żona.
Żona do męża: - Kochanie, jakie lubisz kobiety, ładne czy inteligentne? - Ani jedne, ani drugie, tylko ty mi się podobasz!
Jaka jest różnica między blondynka a Ferrari? - Ferrari nie pożyczyłbyś byle komu.
telefony - biuro obsługi klienta:
- Proszę pani, ja właśnie wróciłem do domu, nikogo tu u mnie nie bylo, a tu okazało się, że dzwoni mój kolega, ze ja niby do niego dzwoniłem... a przecież telefon był w domu... - Napewno proszę pana nikogo w domu nie było? może dziecko? - Nie, nie proszę pani, nawet myszki... czy to możliwe, żeby telefony same do siebie dzwoniły...? - Fizycznie, nie proszę pana... - No to może metafizycznie...? - Moze... ale tego niestety nie jesteśmy w stanie sprawdzić, bardzo mi przykro...
- Co to jest? Najpierw bierze się do ręki, a potem do buzi? - Papieros.
Gdzie się chowa koń sołtysa w Wąchocku, jak pada deszcz - Jak to gdzie??? Pod dyszel!
Na rozprawie sądowej łysy świadek zeznaje: - Wysoki sądzie, jak zobaczyłem to, to mi włosy dęba stanęły! - Przypominam, świadek miał mówić prawdę i tylko prawdę... mirex');
Podczas jubileuszowego spotkania absolwentów pewnej Zasadniczej Szkoły Zawodowej, do której uczęszczał również Pan Prezydent, nauczyciel matematyki staruszek, z uznaniem potrząsa dłonią swego dawnego ucznia: Ależ wiem, wiem! Wiem wszystko o twoich sukcesach, drogi Lechu. Tylko... ile ty właściwie masz teraz dzieci, Lechu? Dziewięcioro, panie psorze. Taki sam, jak zawsze! rozpromienia się staruszek. Na moich lekcjach także nie potrafiłeś nigdy uważać.
Andrzej nie miał taty, więc zajmował się nim ojciec. mgrMateusz');
Anders był umundurowany aż po pas.
|